Panaceum na splin

Nie masz na (życiowym) koncie dużych osiągnięć, Twoje relacje nie są satysfakcjonujące i nie masz tego, czego pragniesz. Większość z nas jest zaprzyjaźniona z negatywnymi odczuciami, które nie powinny takie być – a może, powinny?
Negativity bias to ewolucyjne zjawisko wyolbrzymiające negatywne rzeczy jakie zdarzają się w naszym życiu tylko po to, żeby nas przed nimi chronić. Nie dotyczy to tylko ludzi. Kiedy jeszcze byłem trenerem psów to jednym z najczęstszych problemów z jakimi do mnie przychodzili ich ludzie, były zbyt duże reakcje na bodźce z środowiska – dzwonek do drzwi, nagle pojawiający się rowerzysta, narożnik budynku, z którego ostatnio wyskoczył ten sąsiad-cwel lub fajerwerki. Źródło problemu było zgoła to samo -> nagły bodziec, który pies odbierał jako groźny.

Dziś ryk lwa raczej Ci nie zagraża, nie musisz wszystkimi zmysłami uważać, żeby nie nadepnąć na jadowitego węża (teściową) w dżungli. Dziś to wszystko zostało zamienione na przewlekłą frustrację, przez którą patrzysz na innych z zazdrością, a na siebie z rozczarowaniem. Pop kultura, reklamy i social media przypominają, że wszystko poniżej Twojego wymarzonego życia jest gówno warte.
Wszystko do około wmawia Ci, że jesteś nieudacznikiem, że musisz ciągle być w podróży, przeżywać przygody, wyglądać jak Ci ludzie z idealną loterią genetyczną, światłem, profesjonalnym studiem fotograficznym, kilkoma operacjami i setką wyrzeczeń. Musisz mieć tabun znajomych i znaleźć tego jednego, koniecznie IDEALNEGO soul mate. No i oczywiście – wszyscy inni już to mają, w czepku urodzeni i są NAPRAWDĘ szczęśliwi.

Looksmaxing wygląda co raz częściej jak odrealniona wersja zwyczajnego człowieka
A! Jeszcze jest ta cała masa gówno produktów z rozwoju osobistego, która wmawia Ci, że to Twoja wina bo za mało pracujesz.
Przez ostatnie dwie dekady naukowcy robili co mogli, żeby kontrować te ewolucyjne impulsy. Dziś już nikt z nas nie będzie biegać z gołą dupą po jaskini a wymuszony rozwój technologiczny z globalizacją na czele wymusza od naszego – wciąż jaskiniowego – umysłu dostosowanie się do nowej roli. Odpaliła się psychologia pozytywna (nie mylić z toxic positivity), czyli badanie tego, co tak naprawdę nadaje życiu sens oraz CBT (najlepiej przebadana metoda pracy z człowiekiem (i nie tylko człowiekiem!)) jako narzędzie do wprowadzenia tej ZMIANY.
Naukowcy zaczęli pytać „Czemu niektórzy ludzie są szczęśliwsi niż inni?” oraz „Czy da się jakoś zaaplikować tą umiejętność innym ludziom?”- i jak się domyślasz, to nie jest post wychwalający konsumpcjonizm, JEDYNE NA CO MASZ WPŁYW to własne wnętrze oraz impact wnętrza na świat zewnętrzny. Odpowiedź na to, czemu niektórzy ludzie mają więcej znajomych, są szczęśliwsi i z jaką łatwością radzą sobie z trudnościami. Antidotum na niezadowolenie mieści się w jednej kapsułce – wdzięcznością.
Zanim powiesz, że jesteś zbyt męski, silny, niezależny, odporny na takie pierdzielenie a autor tekstu to hipis w szarawarach (niepotrzebne skreślić) to uwaga – primming jest jedną z najsilniejszych narzędzi w CBT i mózg, jak każdy inny mięsień, wymaga czasu i treningu ale jak zaraz się dowiesz, szlaki neuronalne utrzymują się znacznie dłużej. (ups, spoiler)

Znalezione na stronie Massachusetts institute of technology. This is art.
Wdzięczność może być zdefiniowana zupełnie inaczej przez każdego z nas i to jeszcze w różnych kontekstach. To jednocześnie cecha charakteru, uczucie, wyznawana wartość i konkretny sposób zachowania. Możesz czuć się wdzięczny komuś, za coś lub za jakieś losowe wydarzenie jak pogoda i nawet czuć wdzięczność wobec natury czy losu a to wszystko jest zakodowane w naszej biologii.
Jak wdzięczność łączy ludzi z sobą?
Prapoczątkiem wdzięczności jest pewnie zwykła zasada wzajemności. To najprawdopodobniej wyewoluowało jako biologiczny sygnał motywujący zwierzę (człowiek to zwierzę, nawet jeżeli uważasz inaczej, wcale nie jesteśmy bytem wyższym, tylko bytem dominującym na tej planecie) do wymiany rzeczy dla ich własnych potrzeb i jest obserwowane pomiędzy różnymi królestwami zwierząt jak niektóre gatunki ryb, ptaki i ssaki ale przede wszystkim u małp.

Shanidar 1 (nazywany „Nandy”) to szkielet neandertalczyka sprzed ok. 45–50 tys. „Nandy” doznał poważnych urazów: potężnego ciosu w lewą stronę twarzy (prawdopodobnie skutkującego ślepotą), uszkodzenia prawej strony ciała (niedowład ręki), złamania prawej nogi i zdegenerowanego stanu zdrowia. Mimo poważnych ograniczeń, rany wykazują ślady gojenia, co oznacza, że przeżył lata po ich odniesieniu dzięki pomocy innych neandertalczyków.
Kiedy Twój mózg zauważy, że ktoś zrobił dla Ciebie coś miłego, zaczyna reagować wdzięcznością do motywacji, żeby się odpłacić. Ta wdzięczność sprawia, że dbasz o innych a inni dbają o Ciebie.
Ludzki mózg z każdą taką interakcją jest lepszy w czytaniu emocji, egoistyczne jednostki były wyrzucane z plemienia. Ewolucji bardziej opłacało się grać do jednej bramki i budować trwałe relacje. Pomyśl jak dużo benefitów może przynieść Twojemu jestestwu usuwanie takich egoistów z własnego środowiska – co tak trudno dziś niektórym przychodzi…
Przypomnij sobie Twój ostatni posiłek zjedzony z kimś bliskim. Kiedy jesteś głodny i ktoś inny pokazuje Ci gdzie znaleźć smaczne jagody, czujesz wdzięczność w jego stronę i potrzebę, żeby w przyszłości też mu pomóc. Jak w PRL. Taki instynkt bycia „pro-społecznym”. Kiedy im odpłacasz, oni czują wdzięczność w Twoją stronę. To zbliżało Twoich przodków do Siebie i budowało więzi. Więc udowodniamy sobie małymi kroczkami, że wczesne formy wdzięczności były biologicznym mechanizmem, które skłaniały nas do współpracy, co ostatecznie pozwoliło ludziom przejąć kontrolę nad planetą. Z czasem wdzięczność stała się czymś więcej niż tylko impulsem do grania fair.

Skutki wdzięczności
Naukowcy odkryli, że wdzięczność odpala w Twoim mózgu te same połączenia, które odpowiadają za poczucie nagrody, budowanie więzi z ludźmi i rozumienie czyiś intencji. To również ułatwia zapisywanie i przypominanie pozytywnych wspomnień. Jest tego więcej! Wdzięczność bezpośrednio kontruje wszystkie te chujowe uczucia i cechy, jak zazdrość, ciągłe porównywanie się do innych, narcyzm, cynizm czy materializm.
Konsekwencją wdzięcznych ludzi, nie ważne z jakiego powodu, jest satysfakcja z życia. Side benefit to też eliminacja tych wszystkich narcyzów, łatwiej jest znaleźć wartościowe relacje, tacy ludzie lepiej śpią, rzadziej wpadają w depresję, nałogi czy wypalenie psychiczne. No i lepiej radzą sobie z traumatycznymi wydarzeniami.

Bez kryzysu nie ma cyklu
W pewnym sensie wdzięczność sprawia, że rzadziej wpadasz w te wszystkie psychologiczne pułapki, które zostawia na Ciebie współczesny świat. Przykładowo: Realnie blokuje tendencję do zapominania o dobrych chwilach i umniejszania ich znaczenia. Jeżeli zajeżdżasz się długo i ciężko, żeby coś osiągnąć, to gdy w końcu to osiągniesz możesz poczuć dziwną pustkę i bezsens całego tego wysiłku. Możesz emocjonalnie wylądować dokładnie w tym samym bagnie, w którym zaczynałeś i zmieniać cel jako ucieczka od tej emocjonalnej tortury jaką jest brak satysfakcji z długoterminowego celu zamiast po prostu cieszyć się z tego, co już masz.
Albo wyobraź sobie samotność i potrzebę posiadania większej ilości przyjaciół. Być może byłeś w podobnej sytuacji co ja, przez całe moje życie wiedziałem, że jestem inny i nie rozumiałem, czemu środowisko mnie odrzuca – nierozumienie tego wcześniej, dziś ułatwia mi pomaganie innym ludziom. W rzeczywistości możesz mieć kogoś, a nawet kilka osób, które chcą z tobą wyjść, ale możesz czuć, że to „mało”, że jesteś frajerem i czuć się z sobą fatalnie. Przez to możesz zlewać ich próby kontaktu i stawać się jeszcze bardziej samotny. Jeżeli zamiast tego jesteś wdzięczny za relacje, które masz, zaczniesz przyjmować zaproszenia, a może nawet sam wyjdziesz z inicjatywą. Im częściej ryzykujesz otwartością na ludzi, tym większa szansa, że zbudujesz trwałe więzi i poznasz kogoś nowego.

Hermiona Granger z uniwersum Harrego Pottera, najlepiej przedstawiona osoba z AuDHD w pop kulturze. Bez niej Harry NIC by nie osiągnął.
W najlepszym scenariuszu wdzięczność może być zapalnikiem do samonapędzającej się maszyny. Pozytywne emocje będą prowadzić do utrzymania stanu bycia wyluzowanym, co z kolei przyniesie Ci więcej pozytywnych interakcji z innymi ludźmi a to znów poprawia Ci humor.
Dość częstym doświadczeniem tego typu jest przejście przez naprawdę ciężkie życiowe gówno, weźmy na przykład bankructwo. Życie staje się pełne kolorów po przejściu poważnego kryzysu, a najmniejsze bzdury mogą być źródłem radości – siedzenie na ławce kiedy Twoją skórę muska słońce, smak i tekstura posiłku albo miła rozmowa z znajomą osobą.
Obiektywnie Twoje życie po kryzysie może być takie samo lub delikatnie pogorszone ale Twój mózg będzie porównywać aktualne doświadczenia z czasem kiedy wszechświat chciał się Ciebie pozbyć – a mózg będzie reagować wdzięcznością. Więc w skrócie, wdzięczność przestawia Twoją uwagę na te dobre rzeczy, które masz TU I TERAZ, a konsekwencją tego są pozytywne doświadczenia. Mamy teorię z głowy, jaki jest realny sposób, żeby zacząć czuć tego więcej?

Wikipedia „Pistorius w wyniku wrodzonych wad stracił obydwie nogi w pierwszym roku życia (11 miesięcy). Mimo zaawansowanego stopnia kalectwa od zawsze intensywnie uprawiał sport – rugby, tenis, piłkę wodną, boks i zapasy. Jest rekordzistą wśród niepełnosprawnych w biegach na dystansie 100, 200 i 400 m, z czasami odpowiednio 10,91s, 21,30s i 45,07s.”
Jak sprawić, żeby Twój mózg czuł więcej wdzięczności?
Umiejętność doświadczania więcej lub mniej wdzięczności nie jest równo rozdystrybuowana na wszystkich ludzi. Masz coś takiego co można nazwać wdzięcznością jako cecha co określa jak bardzo potrafisz ją czuć. To zależy od Twojej genetyki, charakteru i kultury (kontekst, jak często bywa, jest królem). Właśnie to odkrycie sprawiło, że naukowcy zaczęli zastanawiać się czy istnieje ćwiczenie, które doprowadzi do wdzięczności i zwiększonej satysfakcji z życia.
Zacznijmy od kubła zimnej wody. Polecam tylko ćwiczenia, które przetestowałem na Sobie i mają źródło w literaturze lub badaniach. Wciąż nie jest do końca jasne ile wdzięczności jesteś w stanie wytrenować oraz jak długie są efekty. Nie ma magicznej pigułki na szczęście – i oby nigdy nie było. Życie jest skomplikowane, w niektóre dni daje się poznać jakby było poza Twoją kontrolą. I to jest całkowicie okey. Ponad to, paradoksalnie usilne uganianie się za szczęściem może zadziałać odwrotnie do zamierzonego celu, nie da się osiągać celów pod presją. Coś co Nietzsche nazywał elastycznością – w kontekście prawdziwej siły. Narzędzie, o którym mówię jest tylko puzzlem w układance, nie podzielam opinii, że da się tym wyleczyć depresję.
To dość zabawne, że chcąc zbudować mięśnie idziesz wykonać ćwiczenia a chcąc pracować nad psychą grzebiesz w przeszłości zamiast ćwiczyć. Tym pozytywnym akcentem chcę Ci powiedzieć, że to trening a efekty poczujesz po czasie. Chodzenie przez tydzień na siłownię nie zrobi z Ciebie Herkulesa tak samo pójście na nią 12 razy w roku – też nie.

„Co masz lepszego do robty? Będziesz uganiać się za dupami na plaży?” – A. Schwarzenegger próbujący namówić kolegów z siłki do ciężkiej pracy. PS. Nie udało mu się.
Najłatwiejsze ćwiczenie na wdzięczność, z największa ilością naprawdę solidnych badań stojących za nią, jest dziennik wdzięczności. To znaczy usiądź z nim na 3 minuty codziennie przez następne 4-6 tygodni i napisz 5 do 10 rzeczy, za jakie jesteś wdzięczny. To dla części z nas (dla mnie to właśnie takie było) będzie dziwne. Więc zacznij na spokojnie, bez wymagań i oceniania. Możesz czuć wdzięczność za jakąś małą rzecz? Smak kawy lub ktoś był miły dla Ciebie? Czy jesteś w stanie docenić coś, co ktoś inny dla ciebie zrobił? Czy potrafisz pomyśleć o rzeczach lub ludziach, których by Ci brakowało, gdyby nagle zniknęli, i poczuć wdzięczność, że wciąż są w twoim życiu? Wszyscy jesteśmy zupełnie inni więc musisz samemu dojść do tego, co działa u Ciebie. I to wszystko. Naprawdę. Wiem, że ludzie oczekują magicznego Grala i proste rozwiązania nie są takie satysfakcjonujące ale jestem pewien, że bardziej skomplikowanego byś nawet raz nie użył. To brzmi nawet jak obelga – jakby ważne sprawy nie miały być prawa aż tak proste.
Losowy, skomplikowany minikomiks z google grafika. Możemy przypuszczać, że skrywa świętego Grala.
Ponad to, co było już napisane wyżej, naukowcy odkryli zmiany w aktywności mózgu nawet kilka miesięcy po tym, jak uczestnicy przestali to robić. Ćwiczenie wdzięczności to realny sposób na to, żeby się przeprogramować. Badania czarno na białym pokazują, że twoje emocje nie są dane raz na zawsze. To jak doświadczasz życia, jest odbiciem tego, co o nim myślisz – percepcja. Jeżeli dobierzesz się do swoich najgłębszych przekonań o sobie i świecie, możesz mzienić swoje myśli i uczucia, co z automatu zmieni twoje zachowanie.
Chwila refleksji może zhakować szlaki neuronalne w mózgu i pomóc wygrać z wiecznym malkontenctwem.
Bycie umysłem zamkniętym w ewolucyjnej jaskini, poza nią – nie musi być tak trudne. Jeżeli będziesz aktywnie patrzeć, zauważysz, że życie, które masz w TEJ CHWILI jest znacznie lepsze niż uważałeś wcześniej.